Czytam  podsumowania 2017. Patrzę na efekty projektów, do których miałam dostęp osobiście.  Nie spełniły się żadne przewidywania co do gwałtownej pozytywnej ekspansji technologii w życie społeczne i gospodarcze. Owszem, narracja publiczna cały rok dotyczyła samochodów elektrycznych, Przemysłu 4.0, fintech i VR/AR, ale niewiele się zdarzyło. Niezliczone słowa – pisane i mówione – w mediach, na konferencjach, w dokumentach firm, w deklaracjach administracji okazały się wystarczające do nakręcenia jedynie atmosfery wielkiej zmiany. A sama zmiana niespecjalnie śpiesznie następuje. Mijający czas coraz wyraźniej pokazuje, że nie działa odgórny nakaz innowacji i unowocześnień, nawet wtedy gdy są na to pieniądze oraz jest dobra wola wszystkich uczestników rynku. To samo dotyczy innowacji.

Ale są wyjątki – choć medialne z innego powodu 🙂 W Polsce faktycznie mocno rozwinęły się wielkie  zastosowania technologii, a nawet technologie same w następujących dziedzinach:  kontroli, podglądania, inwigilacji (konsumentów, internautów, podatników, klientów banków itd) i ograniczania ryzyk związanych z nowym prawodawstwem podatkowo-raportowym (oraz wdrażanie tych nowych przepisów w firmach). Tutaj jest wielki urodzaj rozwiązań, które i firmy, i urzędy pośpiesznie wdrażają. 

Motywacja do śledzenia klientów wynika z chęci zwiększenia sprzedaży przy mniejszych nakładach na nią, zwłaszcza że konsumpcja w Polsce ogromnie wzrosła wskutek transferów socjalnych, więc jest z kogo ściągać pieniądze. Narzędzia technologiczne do podglądania, tworzenia profili konsumenckich, do informowania i reklamowania, uatrakcyjniania sklepów, do programów kuszenia i też do ułatwiania płatności – rozwijają się w tempie nawet szybszym niż prognozowano. Technologia i innowacje samorzutnie powstają tam, gdzie biznes może szybko skonsumować gotówkę klientów. Nikogo nie trzeba zachęcać tu do wdrożeń.

Motywacja do śledzenia i dociskania podatników przez administrację wynika z potrzeb budżetu i też pewnej obowiązującej obecnie postawy wobec przedsiębiorczości. Odpowiedzią firm jest  zwiększenie wysiłków, przede wszystkim wdrożeń IT, aby podołać nowym prawom i rozporządzeniom z jednej strony, a z drugiej, aby na czas wypatrzeć wszystkie ryzyka w swoich transakcjach i zachowaniach, które mogą skutkować kontrolą i karą. Wystarczy sobie uświadomić ile ciekawych narzędzi powstało, aby wykrywać kto jest a kto nie jest płatnikiem VAT!  Albo do obsługi JPK. Albo jak rozwinęło się BIG Data do monitorowania transakcji i powiązań między nimi w firmach. Tak więc między administracją wraz prawodawcą a przedsiębiorcami wraz ekspertami technologii toczy się obecnie bardzo twórcza gra o to, kto z nich będzie miał sprawniejsze narzędzia technologiczne, a więc zaszachuje tego drugiego. W tej dziedzinie życia społeczno-gospodarczego naprawdę nastąpiła cyfryzacja, nie trzeba było ogłaszać żadnych akceleratorów czy programów innowacyjności, ani specjalnych linii dotacji. 

Warto też zauważyć, jak szybko i sensownie w związku z tym przeobrażają się firmy doradztwa podatkowego, finansowego, prawnego, HR czy centra usług wspólnych. Już dzisiaj można powiedzieć o nich, że są to firmy technologiczne. One nie tylko korzystają z zaawansowanych narzędzi IT, ale wręcz je tworzą. I chodzi nie tylko o wielkie międzynarodowe firmy, lecz o polskie – większe, co prawda – spółki i kancelarie. Większość z nich, a na pewno liderzy rynku mają struktury i kompetencje do tworzenia narzędzi technologicznych do swojej pracy, a niektórzy z nich można wręcz nazwać liderami innowacji w Polsce (chociaż w żadnych konkursach nie startują!).

Z powodu zmian w regulacjach unowocześniają się też małe i średnie firmy, co przecież postrzegaliśmy jako bardzo trudne. Ale wystarczy, że trzeba wdrożyć RODO od maja 2018 i już wiele z nich patrzy w stronę chmury obliczeniowej, bo przecież same nie sprostają – finansowo i technologicznie – dopełnieniu wymogów tej regulacji.

Patrząc z lotu ptaka na miniony rok, a zwłaszcza porównując deklaracje i wykreowane odgórnie mechanizmy tworzenia i wdrażania technologii i innowacji z tym, co faktycznie działa na rynku można pokusić się o następującą refleksję: dzisiaj nic nie działa tak skutecznie na innowacyjność i postęp techniczny jako nowe regulacje prawne i nieuchronność kary za ich nieprzestrzeganie.

No, jeszcze chciwość jest niezłym motorem – patrz śledzenie i kuszenie konsumentów czy pęd do kryptowalut.

Te trzy obszary to był cały postęp techniczny – cyfrowy – jaki się odbył w Polsce w 2017 roku. Reszta to drobiazgi i szoł.

W tych rozważaniach właściwie zbliżamy się do odkrycia pewnego paradoksu stosunków w Polsce: państwo jest skuteczne w kreowaniu rynku (uruchomiło wiele mechanizmów wzrostu i rozwoju nowymi regulacjami prawnymi, jak pisałam wyżej), ale  jedynie mimo woli (przy okazji innych celów), a tam gdzie działa wprost w celu innowacji i rozwoju – jest nieskuteczne. 

Czy się mylę?

One thought to “Postęp mimowoli i jakby niestosowny”

  • Iwona D. Bartczak

    Dla przykładu: Pierwsze podsumowanie rządowego programu Scale Up. Czterdzieści pięć startupów, cztery ścieżki rozwoju, blisko 200 mentorów i ponad 250 godzin warsztatów – ale brak inwestycji ze strony korporacji. MIT Enterprise Forum Poland zaprezentował wyniki dwóch pilotażowych edycji instrumentu Scale Up. Polegał on na łączeniu startupów z dużymi korporacjami i rozwijaniu ich pomysłów wewnątrz firm. Sam Scale Up to element rządowego programu wsparcia startupów o nazwie Start In Poland. Więcej
    https://businessinsider.com.pl/firmy/zarzadzanie/scale-up-wyniki-akceleracji-dla-startupow-wsrod-korporacji/g1n9req

    Odpowiedz

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *