Patrząc na najważniejsze wskaźniki makroekonomiczne, gospodarka Polski ma się znakomicie. 5-procentowy wzrost PKB, to efekt między innymi bardzo dobrej koniunktury gospodarczej, przede wszystkim w strefie euro, ale też i na świecie. To z kolei jest wyczekiwanym efektem rekordowo niskich stóp procentowych utrzymywanych przez najważniejszy dla naszej gospodarki Europejski Bank Centralny. Wreszcie ruszyły inwestycje infrastrukturalne współfinansowane z funduszy unijnych, których brak w poprzednich miesiącach wpływał negatywnie na ocenę rozwoju gospodarczego Polski.

Inne wskaźniki makroekonomiczne osiągają wartości niewidziane od lat. Tzw. stopa bezrobocia rejestrowanego (według GUS) wyniosła w lutym 6,8proc., a liczona metodologią BAEL (czyli pracowników aktywnie poszukujących pracy) wskazuje na rzeczywistą stopę bezrobocia w wysokości zaledwie 4,5 proc. (IV kwartał 2017) – innymi słowy mamy stan „pełnego zatrudnienia”: problem bezrobocia – statystycznie – nie istnieje. Niewidziana od lat skala podwyżek płac wraz z rozpoczętym dwa lata temu programem Rodzina 500+ sprawiły, że Polacy kupują coraz więcej. Konsumpcja gospodarstw domowych rośnie o 5 proc., zbliżając się do rekordów z lat 2006-08. Tym samym, wskaźniki nastrojów konsumenckich sięgają historycznych maksimów – nigdy jeszcze Polacy nie byli tak zadowoleni ze swojej sytuacji materialnej. Mało tego, nigdy wcześniej nie było takiej sytuacji, aby więcej było optymistów niż pesymistów.

Dobre nastroje potwierdza najnowsze badanie „Portfel należności polskich przedsiębiorstw” realizowane co kwartał przez Krajowy Rejestr Długów oraz Konferencję Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce. Z raportu wynika, iż problemy z nieterminowymi płatnościami firm w Polsce w IV kwartale 2017 roku były najmniejsze od stycznia 2009 roku.

Czy jednak nie za dużo tu optymizmu? Czy równowaga makroekonomiczna w Polsce nie jest zagrożona? Jakiej koniunktury można oczekiwać w tym roku i kolejnych latach? Jakie wydarzenia i zjawiska będą miały na nią największy wpływ?

Sygnały o pogarszającej się sytuacji już mamy. W 2017 roku nastąpił 12-procentowy wzrost liczby niewypłacalności polskich firm, wobec 8 proc. wzrostu w roku 2016. Jak zauważa w swoim komentarzu Euler Hermes, najistotniejszym problemem przedsiębiorców są wydłużające się terminy płatności i rosnące zatory płatnicze. Duża presja konkurencyjna, a przez to niskie marże, były powodem dramatycznego wzrostu upadłości w transporcie (+43 proc.). Główny problem firm, rzutujący na wydłużające się terminy płatności, to brak poduszki finansowej spowodowanej niskimi marżami. W takich warunkach, dbałość o niezakłócone przepływy pieniężne jest kluczowa. Każde opóźnienie w dopływie gotówki nie tylko obniża zdolność do regulowania zobowiązań, możliwości inwestycje, ale też zagraża istnieniu firmy jako całości. Niedopuszczenie do zatorów płatniczych oraz utrzymanie płynności finansowej na odpowiednim poziomie gwarantuje bezpieczne prowadzenie biznesu oraz spokojne planowanie przyszłości.

Zadaniem każdego działu finansowego jest przygotować się na złą koniunkturę właśnie teraz, kiedy problemy z zatorami płatniczymi są relatywnie mniejsze. Każde przedsiębiorstwo powinno wprowadzić swój własny model zarządzania należnościami i ryzykiem kredytu kupieckiego. Model taki powinien uwzględniać przede wszystkim specyfikę rynku, w którym dana firma działa, czy też przyjętą strategię działania. Inaczej zarządza się należnościami w dużej, międzynarodowej firmie, inaczej w międzynarodowej korporacji, a inaczej w firmie małej, w której pracuje jedynie kilka osób.

Niestety, badania prowadzone od lat pokazują, że większość firm niechętnie podchodzi do systematycznego sprawdzania swoich kontrahentów. A może dostępne narzędzia weryfikacji partnerów biznesowych są nieadekwatne?

Najbardziej oczywistą i obiektywną metodą oceny zdolności płatniczej jest analiza sprawozdań finansowych dostępnych na przykład w Krajowym Rejestrze Sądowym (KRS). Dane finansowe to informacje historyczne i nie znajdziemy tam informacji o mniejszych firmach.

Do weryfikacji kontrahenta może też służyć olbrzymia baza danych jakim jest dzisiaj Internet. Pytaniem otwartym pozostaje wiarygodność takiego źródła, a raczej umiejętność weryfikacji informacji prawdziwych od szumu danych, czym sieć www jest zalewana.

Dobrym nawykiem jest pytanie innych firm o opinie na temat konkretnego podmiotu. Poczta pantoflowa jest kosztowna i czasochłonna, ale bardzo skuteczna. Wymaga od właściciela firmy lub jej pracownika dodatkowego zaangażowania w postaci poszukiwań przedsiębiorstw, które sprzedają do podobnej grupy klientów.

Zadaniem Fundacji Polski Instytut Credit Management (PICM) jest edukacja, ale też stworzenie możliwości bardziej efektywnego przepływu informacji. Organizowane przez PICM konferencje Credit Risk to spotkania managerów świadomych wartości zarządzania należnościami w przedsiębiorstwie. To okazja dla firm każdej wielkości i wszystkich branż do wymiany wiedzy i doświadczeń celem istotnego zmniejszenia zatorów płatniczych w Polsce.

Zapraszam serdecznie!
Robert Dyrcz, prezes fundacji Polski Instytut Credit Management

[oryginalny tekst ukazał się na łamach Dziennika Gazety Prawnej]

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *